Wokół Smoleńska bez zmian

Posted on 16/01/2012 by

0


Temat Smoleńska ścichł dość mocno w porównaniu z tym, co było chociażby przed rokiem. Miesięcznice pod Pałacem Prezydenckim obchodzą chyba tylko samych uczestników, raporty są, teoretycznie zatem śledztwo powinno mieć się ku końcowi. Teorie spiskowe trwają nadal, choć snute są w zasadzie sobie a muzom, bo po prostu są ważniejsze sprawy. Coś się jednak dzieje i do archiwów wyniki śledztwa jeszcze długo nie trafią.
Dopiero co dostajemy czarne skrzynki, dodatkowo rezultaty swej pracy opublikowali krakowscy biegli, którzy badali głosy w kabinie pilotów. I oto sensacyjna na pozór wiadomość: głos, który miał należeć do gen. Błasika, faktycznie pochodził od drugiego pilota. Temat odżył i wraca.
Dlaczego sensacja jest tylko pozorna? Otóż między innymi dlatego, że nie daje to jeszcze wystarczających podstaw ani do twierdzenia, iż dowódcy sił powietrznych nie było w kokpicie, ani tym bardziej do wniosku, iż coś tu zostało sfałszowane lub że katastrofa samolotu miała być efektem spisku czy zamachu. Tonący co prawda chwyta się brzytwy, bo już z ust wielkiego śledczego Macierewicza podobne słowa padły, ale padały one i przy wielu innych sytuacjach, zatem po prostu macha się na to ręką. Fakt, że poseł Macierewicz żąda kolejnej komisji, również jest niczym innym jak tylko rozpaczliwą próbą zaklinania rzeczywistości w nadziei, że coś może wyjdzie i się uda. Ale to bardziej myślenie życzeniowe i usiłowanie siania zamętu niż efekt realnej troski o dobro śledztwa.
Może trochę zachwiał się raport MAK, zresztą i tak pozostawiający trochę do życzenia, ale wątpliwość co do obecność generała w kabinie pilotów to o wiele za mało, by podważać obecne ustalenia. Jeśli rzeczywiście generał pozostawał w pomieszczeniu dla pasażerów, to wzorem Edmunda Klicha przeproszę za słowa, które wypływały z przeciwnego wniosku, ale nie wcześniej. Na obecną chwilę mamy po prostu niepewność, zaś podstaw do przyjęcia zamachu dalej brak. Poza tym kwestia ewentualnej presji psychicznej (związanej choćby z Gruzją) dalej nie została ostatecznie wykluczona. Na konferencji śledczy stwierdzili, że podczas lotu 10 kwietnia drzwi do kabiny pilotów mogły być otwarte.
Co zatem mamy? Chwilowo fakt, który w minimalnym stopniu zmienia dotychczasowe ustalenia, natomiast ogólnej konkluzji właściwie nie wzrusza. Pewnie będą kolejne badania, ekshumacje czy inne czynności, ale nie ma się czym podniecać lub formułować przesadzonych wniosków. Komisja lotnicza nie zbierze się tylko dlatego, że poseł Macierewicz wyolbrzymia jeden szczegół i usiłuje zrobić z igieł widły. Co mu, oczywiście, nie przeszkodzi próbować i czekać na następny moment. Temat musi żyć, show must go on! Proszę bardzo, tylko właściwie po co?

Posted in: polityka, Polska