Antystandardy, czyli powrót posłów

Posted on 08/01/2010 - autor:

9


Wczoraj wyrażałem oburzenie z racji tego, że rozważany jest scenariusz, w którym osoba występująca wcześniej w charakterze świadka będzie członkiem składu orzekającego w tej samej sprawie. Rzucałem gromy, ubolewałem, poddawałem w wątpliwość czystość intencji. Ale po tym, co się stało dzisiaj, stwierdzam konieczność oszczędniejszego dawkowania emocji albo znalezienia porządnego tezaurusa, bo powoli kończy mi się skala ocen.
Dzisiaj mianowicie Prezydium Sejmu stwierdziło, iż… nie widzi przeszkód w tym, aby świadek był sędzią. Potem taką opinię zatwierdziły w głosowaniu obie partie opozycyjne oraz PSL. Platforma przegrała tym samym podwójnie – nie dość, że nie udało się jej z wnioskami o odwołanie Kempy i Wassermanna (którzy teraz oceniać będą zeznania złożone przez… siebie samych – NAPRAWDĘ TYLU POSŁÓW NIE WIDZIAŁO W TYM NIC NAGANNEGO?), to jeszcze wystawił ją do wiatru koalicjant. Niemniej najpaskudniej rysuje się wniosek, jaki płynie z tej sytuacji – standardy etyczne są głównie na ustach „wyborców narodu”, natomiast nie mają szans wobec potęgi interesu politycznego i siły poselskich głosów. O rzetelności i obiektywizmie prac komisji śledczej litościwie już nie wspomnę. A jak to określił wczorajszy bohater wpisu, Grzegorz Schetyna, „prawo przegrało”.
Nie tylko. Przegrała także zwyczajna ludzka przyzwoitość, wygrał zaś obrzydliwy oportunizm. Cóż, napatrz się do woli, narodzie, oto twoi przedstawiciele i ich standardy etyczne. Nad którymi coraz bardziej chce się tylko siąść i płakać.

Reklamy
Posted in: polityka, Polska