Trochę pokory przydaje się w życiu

Posted on 18/03/2010 - autor:

0


Pod koniec lutego kandydaci na kandydata PO rozpoczęli umizgi do swoich partyjnych kolegów. Między innymi do rodzinnej Bydgoszczy pojechał Radosław Sikorski. Na konwencji minister trochę zaszalał i rzucił paroma tekstami. Cóż, rozumiem magię przyjaznego tłumu, ale przydałoby się wykazać jednak nieco opanowania i kultury. Osobiście też jestem zdania, że Lech Kaczyński pod koniec roku powinien być już „byłym prezydentem” (albo w ogóle nie powinien był nim zostać) i wyrażam je głośno, publicznie i nader często… ale nie startuję w wyborach. A nawet gdybym startował, to nie dzieliłbym jeszcze skóry na tym niedźwiedziu. Sikorskiemu może powinien ktoś przypomnieć zawód, jaki spotkał kandydata przedstawionego na plakatach z napisem „Prezydent Tusk”. Podwójny, bo zanim brat zameldował Panu Prezesowi wykonanie zadania, Pan Prezes zdążył jeszcze wyśmiać swym wynikiem sondaże przedwyborcze, dające przecież zwycięstwo Platformie. Dzięli temu wynikowi Sikorski zarobił tekę szefa MON, powinien więc sięgać pamięcią do tych „pięknych” czasów. Powinien, jeśli nie chce podzielić losu swego obecnego szefa z 2005 roku.
Podobnie krytykowałem też prezydencką wyprawę do Gruzji, kiedy wyrwał się przed konwój i o mało nie sprowokował wielkiej afery. Fakt, to było nieodpowiedzialne i nierozważne, a ponadto groziło potężnym konfliktem. Można jednak o tym powiedzieć trochę inaczej, a nie od razu porównywać GŁOWĘ PAŃSTWA (jaka by ona nie była, urzęduje i jakiś szacunek jej się jednak należy) do jakiegoś włóczęgi. Tym bardziej, że niegdyś po Afganistanie (a to było i jest dużo bardziej niebezpieczne miejsce niż Gruzja) wędrował sam Sikorski, jeszcze jako dziennikarz. Ale widocznie zapomniał wół, jak cielęciem był.
Krytykować można i czasem trzeba, ale trzeba to umieć zrobić odpowiednio. Zwłaszcza gdy jest się Ministrem Spraw Zagranicznych, czyli urzędnikiem z ramienia rządu, który praktycznie najściślej współpracuje z prezydentem. Tu już nieodzowna jest kultura i chociaż odrobina szacunku. Mojego bloga minister raczej nie czyta, ale słowa dezaprobaty po bydgoskim wystąpieniu musiały wyjść z dużo ważniejszych ust, bo ten przeprasza. To spory plus. Polityk, który potrafi się przyznać do błędu i wykrztusić z siebie przeprosiny, to rzadkość. A już na pewno rzecz niezwykła u obecnego rezydenta Pałacu. Inna sprawa, że do takich gaf w ogóle nie powinno dojść. A zwłaszcza w dyplomacji.

PS. Wyjeżdżam na weekend w miejsce, gdzie nie będę miał ani dostępu do netu, ani czasu na robienie notki. Liczę na to, iż uda mi się wrócić na DEBATĘ. Warto ocenić, czy Sikorski nauczył się już kultury i szacunku, bo wróble ćwierkają, iż to on może wyjść z tarczą z niedzielnej konfrontacji z Komorowskim. A z uwagi na zbliżone siły przeciwników i najprawdopodobniej zacięty bój, sporo będzie momentów, w którym kandydatom na kandydata mogą puścić nerwy. Pomimo tego, iż wewnątrzpartyjne starcie nie wniesie wiele do tej konfrontacji (poza skierowaniem wszystkich reflektorów w kraju na PO), to chcę to zobaczyć. Oddziaływanie tego programu na społeczeństwo może być bowiem ogromne. Do niedzieli.

Reklamy
Posted in: Europa, polityka