Za a nawet przeciw

Posted on 14/07/2011 - autor:

4


Nie ma to jak po fakcie zorientować się, że zrobiło się coś wbrew swoim planom i intencjom. Pół biedy, gdy jakoś po cichu da się to odkręcić. Gorzej, gdy efekt pójdzie w świat, a odkręcanie następuje potem. Wtedy aż się prosi o zarzuty koniunkturalizmu i schizofrenii czy po prostu niedbalstwa i głupoty.
Dzisiaj Trybunał Konstytucyjny rozpatruje szereg zarzutów dotyczących tzw. Kodeksu Wyborczego. Zarzuty zgłosił, co nikogo raczej nie dziwi, PiS. Pamiętając zaś liczne wolty programowe samego prezesa, partii jako całości i poszczególnych członków PiS, też nie szokuje, że kwestionowany akt prawny został poparty przez Sejm jednogłośnie – czyli także przez PiS. Ale co tam, tym stuparudziesięciu posłom naraz omsknęła się przypadkowo ręka, źle odczytali instrukcje partyjne, przesłyszeli się, zadziałała psychologia tłumu czy jakoś tak. Już pijarowcy znajdą jakieś tłumaczenie. Mniejsza z tym, teraz eksponuje się tzw. troskę o kraj. Kiedy nieżyjący Lech Kaczyński najpierw niemożebnie zwlekał z podpisaniem Traktatu Lizbońskiego, potem go sygnował, a chwilę później skierował go do TK na badanie zgodności z Konstytucją, również troską o kraj nazywano coś, co w zasadzie powinno być określone jako totalny chaos organizacyjny i niezborność intelektualna.
Pomijając już niewątpliwy bałagan decyzyjny opozycji, trzeba stwierdzić, iż TK rzeczywiście orzeka dzisiaj w ważnych sprawach. Dwudniowe wybory (mniejsza już z tym, że Prezydent Komorowski ogłosił przyszłą elekcję do Parlamentu na jeden dzień), możliwość oddania głosu przez pełnomocnika, zakaz stawiania billboardów i emisji spotów wyborczych, głosowanie korespondencyjne zza granicy, jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu… sporo z tych pomysłów jest jak na polską rzeczywistość rewolucyjnych, a głośny i dyskusyjny niemal każdy.
Już wokół sprawy jest o wiele więcej (i o wiele za dużo) politycznego niż merytorycznego szumu. Zamiast ułatwień w zbieraniu frekwencji wyborczej i ułatwianiu ludziom dostępu do urny, szuka się na siłę przesłanek o rzekomym ułatwianiu „cudów nad urną”. Znamienne jest to, iż głosy takie płyną ze strony najmniej merytorycznej partii opozycyjnej, posiadającej zarazem najbardziej stabilny i zdyscyplinowany elektorat, niezrażony tym, że jego ugrupowanie po raz nie wiadomo który zaprzecza samo sobie. Poparło się ustawę, to teraz jest blamaż, bo na siłę trzeba szukać wymówki, dlaczego teraz atakuje się ten akt. Skoro i tak opór był wcześniej, nie trzeba było dopinać się do jednogłośnego uchwalenia.
A znając życie, nawet zakwestionowane przepisy wcześniej czy później wrócą pod obrady, tylk ow nieco innym kształcie, w myśl zasady „nie drzwiami, to oknem”. I jakoś to się będzie kręcić dalej. Cyrk musi działać.

Reklamy
Posted in: polityka, Polska