Tort podzielony

Posted on 11/10/2011 - autor:

0


PKW podała w końcu oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych. Dużo się od exit polls OBOP-u nie różnią, więc zapowiedzi odnośnie koalicji, opozycji, radości, smutku czy zmiany liderów pozostają aktualne.

PO otrzymała 39,18 proc. głosów (207 mandatów), PiS 29,89 proc. (157), Ruch Palikota 10,02 proc. (40), PSL 8,36 proc. (28), SLD 8,24 proc. (27). Reszta poza progiem – PJN (2,19 proc.), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego (1,06 proc.), Polska Partia Pracy (0,55 proc.), Prawica (0,24 proc.) i Nasz Dom Polska – Samoobrona Andrzeja Leppera (0,07 proc.). Mniejszość Niemiecka – 1 mandat. Wyniki powyższe oznaczają, że dotychczasowy blok koalicyjny dysponuje 235 miejscami w Sejmie i sojusz PO-PSL będzie trwał, może na nieco innych zasadach, ale jednak. Rozmowy już się zaczęły, zapewne niedługo usłyszymy o personaliach.
Każda z dotychczasowych partii straciła nieco kresek, a Palikot pożywił się głównie lewicą. SLD za chwilę będzie zmieniać lidera, bo łkający i rozmydlony Napieralski nawet nie usiłuje zaprzeczać, że ponosi odpowiedzialność za tę porażkę. On chociaż ma odwagę wziąć na siebie konsekwencje wyniku wyborczego. Po szóstym od 2005 roku „moralnym zwycięstwie” Jarosław Kaczyński nie ma zamiaru rezygnować z przywództwa PiS, zaś jego podwładni twierdzą przed kamerami, że lider jest największym dobrem tej partii. Trzeba się tu z nimi zgodzić, z tym że nie ma to pozytywnego wydźwięku. Po prostu wszyscy kulą ogony przed dominującym samcem, a to oznacza, że nikt poza Kaczyńskim nie przejawia w PiS predyspozycji na lidera z prawdziwego zdarzenia. Żyjcie zatem marzeniami o Węgrzech, zwalajcie wszystko na wrogie media i manipulacje. Obstawienie komisji wyborczych setkami mężów zaufania dało głównie to, że argument o sfałszowanych wyborach Jarosław sam sobie wytrącił z ręki. Nic to, pozostaje w opozycji czekać na następne wybory parlamentarne.
Jak być opozycją, będzie musiał nauczyć się także Janusz Palikot et consortes. Jeśli dobrze to rozegra, może stać się cierniem w oku zarówno PO, jak i PiS. Punkt pierwszy: absolutny koniec z błazenadą i happeningami, czas na konkrety. Punkt drugi: trzymamy się programu i wysuwamy projekty aktów prawnych, po czym skrupulatnie analizujemy ich realizację przez rząd, koalicję i Sejm. Punkt trzeci: jeśli krytyka, to naprawdę rzetelna, merytoryczna i konstruktywna. Zarówno w celu pokazania, że jałowe i puste czepialstwo i krytykanctwo nie zasługuje na akceptację i może mieć lepszą alternatywę, jak i zmuszenia rządu do większego wysiłku. Tusk dotychczas nie poczuł na plecach oddechu silnej konkurencji, czas to zmienić. Inna sprawa, że w obliczu drugiej fali recesji i rosnącego długu publicznego premier będzie musiał naprawdę napocić się, aby poprawić sytuację w kraju, również kosztem krótkofalowych interesów i sympatii elektoratu. Działania naprawcze z prawdziwego zdarzenia mogą nawet kosztować go fotel premiera w 2015 roku, niemniej są ważniejsze sprawy niż partyjne interesy.

Senat – jak zwykle w rękach partii rządzącej. PO – 63 mandaty, PiS – 31, PSL – 2, Obywatele do Senatu – 1, 3 – niezrzeszeni. Porażka inicjatywy Dutkiewicza z jednej strony smuci, z drugiej nie dziwi, gdy się pomyśli, że w zasadzie szumne hasło i samorządowe pochodzenie to jedyne, co łączyło kandydatów. Oraz chęć stania się senatorem. Ten blok był trochę za bardzo rozmyty, a programu (z racji niejednokrotnie bardzo odległych poglądów poszczególnych osób) właściwie nie było. Lepiej by chyba było, gdyby ci ludzie startowali sami. Idea ciekawa, ale wychodzi na to, że nie dało się bocznymi drzwiami wprowadzić wizji Senatu jako izby regionalnej.

To będzie Sejm walki. Będzie się walczyć z kryzysem, innym razem ze sobą nawzajem, jeszcze kiedy indziej po prostu o przetrwanie czy przeforsowanie swojego. Szczupłość przewagi większościowej obecnej i przyszłej koalicji niejednokrotnie zmusi ją do samodyscypliny, a opozycja nierzadko będzie czuć pismo nosem i też czyhać na absencje. Lewica ratuje się przed rozpadem i wyginięciem, Ruch Palikota usiłuje ją zmieść ze sceny politycznej. PSL głównie trwa. Prezes i Sekta żyje nadziejami i Smoleńskiem. Nadciąga EURO i recesja. Będzie ciekawie. Niekoniecznie wesoło.

Reklamy
Posted in: polityka, Polska