Bolesne rozejście

Posted on 13/02/2013 - autor:

2


Drodzy państwo, wreszcie zakończył się show pt. „Palikot kontra Nowicka”. Spektakl ten, średniej jakości merytorycznej, za to obfitujący w niskich lotów emocje, trwał zdecydowanie za długo, toteż niezmierną ulgą jest doczekanie jego końca. Wanda Nowicka prawie jednogłośnie została usunięta z klubu parlamentarnego Ruch Palikota. Obie strony, tj. posłanka i klub, również przyjmują to z wyraźną ulgą. Obie strony wychodzą bowiem z tego pokaleczone ponad miarę, po części z własnej winy.

W tym miejscu muszę wycofać się z kilku rzeczy, bo zbytnio wybieliłem w swoich oczach panią Nowicką. Po pierwsze: uważam, że mogła i powinna była zareagować inaczej w sprawie tej premii – nawet jeśli przyjąć jej tłumaczenia o niemożności odmowy, można było skonsultować sprawę z klubem, złożyć publiczne oświadczenie w sprawie, wyjaśnić i załatwić to inaczej. Po drugie, nie spodobało mi się to, że zmieniła zdanie co do rezygnacji ze stanowiska, że wdała się w niskich lotów słowne przepychanki z Januszem Palikotem i że sama nie wyszła z klubu, mimo stwierdzeń sugerujących, że jej czas z tym ugrupowaniem dobiegł końca. Za dużo było w tym kreowania się na męczennicę, za mało faktycznego zrozumienia sprawy, zwykłej ludzkiej pokory i zdrowego rozsądku, nakazującego zacisnąć przez chwilę zęby, pochylić głowę i przyznać się do błędu. Nie było tego. Wrażenie końcowe – pazerna, przyspawana do stołka osoba, która zapomniała, co i komu zawdzięcza.

Z drugiej strony można było spodziewać się, że klub i jego lider rozegra sprawę bardziej elegancko. Po głosowaniu w piątek ujrzeliśmy samego Palikota, kopiącego się w niewybredny sposób z Nowicką, a także jego podwładnych, prześcigających się, by powiedzieć coś złego o wicemarszałkini. Za dużo było w tym emocji, także przed głosowaniem i wokół niego. Niepotrzebne było to emocjonalne zaangażowanie i parę słów za dużo. Można było tego uniknąć. Nie chodzi mi tu o to, by sprawę załatwić po cichu, ale można i trzeba było spokojniej i bardziej kulturalnie, a zdecydowanie. A zrobiono z tego wielką hucpę. I nie trzeba było od razu starać się upiec kilku pieczeni na jednym ogniu. Zarówno Wanda Nowicka, jak i Anna Grodzka, należą do pracowitych i aktywnych posłanek, więc według mnie ta druga mogłaby być dobrym zastępcą, ale nie miała szans w takiej atmosferze, nie po takim ładunku negatywnych emocji przy związkach partnerskich i różnej maści zjawiskach związanych z płcią. Było prawie że jasne, że Grodzkiej Sejm nie zaakceptuje i że Palikot będzie mógł sobie do woli gadać o obskurantyzmie i nietolerancji PO czy PiS, co mu i tak nic nie da i nie zmieni negatywnego głosowania w pozytywne. W kwestii stanowiska dla klubu warto było odpuścić sobie na chwilę sprawy światopoglądowe i obrać kandydata bezpiecznego i pewnego, nie kontrowersyjnego. Wtedy nie byłoby zarzutów o to, że lider lansuje sam siebie na koryfeusza tolerancji światopoglądowej, mało dbając o bardziej realne i ważniejsze sprawy, jak interes klubu czy wartości programowe. Tutaj dalej można zarzucić mu zbytni medializm, bo ponoć palikotowcy złożyli 75 projektów ustaw w tym Sejmie, co jest liczbą imponującą, ale nie słychać o tym w mediach, a sam Palikot o tym nie mówi, za to chwyta się medialnie głośnych spraw i prześlizguje się po nich, porzucając temat gdy tylko nieco ucichnie. Jeśli ta para idzie nie tylko w gwizdek, to zbyt słabo to widać i niestety klub nie robi wystarczająco wiele, by pozbyć się wizerunku politycznego efekciarza i jego cudacznej zbieraniny pomagierów. Przykro mi, ale tak to wygląda z zewnątrz, a sam lider sprawia wrażenie bezideowego demagoga, robiącego cyrk dla własnej władzy i PR-u.

Nie podoba mi się też to, że w całej tej sprawie śmierdzi pretekstem, bo o ile Nowicka popełniła błąd i zasłużyła sobie na relegację z klubu, to nie sposób nie odnieść wrażenia, że trochę na pokaz ją publicznie zlinczowano, tak jakby chciano ukryć coś więcej, czy to będącego faktycznym powodem usunięcia posłanki, czy też w ogóle nie odnoszącym się do niej. Albo sprawa nagród, albo sama Nowicka, robi tu za zasłonę dymną dla czegoś innego. Dziwnym też trafem Palikot nie przejął się w ogóle nagrodami dla Prezydium Senatu, a ta niekonsekwencja nie pozwala wierzyć w całkowitą czystość jego intencji. A i w poprzednim roku krzyku nie było, ani tym bardziej w czasach, gdy Palikot był posłem PO. Już nie mam na myśli pomysłu przepchnięcia Grodzkiej na stanowisko i ukazania siebie jako awangardy moralnej, ale o coś bardziej nieprzyjemnego.

Wracając zaś do Grodzkiej, niewykluczone, że za chwilę RP złoży wniosek o ponowne jej powołanie na wicemarszałka Sejmu i ponownie polegnie, bo to jest prawie pewne. Grodzka może mieć słuszny żal do Palikota et consortes, że przyczynili się do zamiany prostego, technicznego wniosku w burzę ideologiczną, w obecnych realiach niekorzystną dla Ruchu. Teraz po prostu nie ma szans, by wicemarszałkiem został ktokolwiek z RP, odbiegający od „katolickiego wzorca”, a i nawet wtedy poleci zarzut kunktatorstwa. Cóż, nawarzyło się piwa, to trzeba je wypić. I następnym razem trochę dłużej myśleć o długoterminowych skutkach własnych działań. Tutaj lider Ruchu, mimo długoletniego stażu w Parlamencie, okazał godne świeżaka rozeznanie w zachowaniu Izby. Doświadczenia w kierowaniu ugrupowaniem Janusz Palikot rzeczywiście może nie mieć, ale skoro już stanął na czele partii i klubu, to chyba wiedział co robi.

Fakt, że szum skupił się wokół Nowickiej i Palikota, pozwolił reszcie klubów uciec od tematu własnych wicemarszałków. Żaden inny klub nie widział potrzeby reakcji na przyjęcie nagrody, w szczególności ukarania danej osoby. Gdyby nie tyle emocji wokół Nowickiej, być może nie rozeszłoby się to po kościach, a nie powinno było. Wykorzystując emocje Palikota, udało się im ukręcić łeb sprawie, a osobę faktycznie zatroskaną o szastanie finansami państwa przedstawić jako hucpiarza. Tak, twierdzę, że on sam pozwolił im na to, dokładając ognia do technicznego wniosku. I zamiast na tym stracić, cztery z pięciu pozostałych klubów rozmydliły temat i udały, że to nie do nich sprawa. Stracił Palikot, choć powinien zyskać. Taki jest efekt błędów w strategii.

Co teraz z Nowicką? Jest sama i nie ma wsparcia żadnego klubu, przynajmniej formalnie. Może spróbować coś skupić wokół siebie jako opozycja do Palikota, raczej do istniejącego klubu nie wstąpi, bo od razu narazi się na kolejne zarzuty. Czy żałuje? Kto wie, teraz już mleko się rozlało. Niech pracuje na własny rachunek. Życzę jej jak najlepiej, ale przede wszystkim chciałbym, żeby ze sprawy wyciągnęła właściwe wnioski. I nie tylko ona.

Reklamy
Posted in: polityka, Polska